Kiedy się dziś obudziłam i rozejrzałam nie wiedziałam gdzie jestem. Poczułam dziwny niepokój. Na szczęście wkrótce przypomniałam sobie o wczorajszych wydarzeniach i trochę się uspokoiłam. Davida nie było obok mnie więc musiał się już obudzić. Wiedziałam, że czeka mnie rozmowa z nim. To było dla mnie trudne, ale wiedziałam, że nie uniknę tej rozmowy. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i przetarłam zaspane oczy. Ciągle półprzytomna wstałam i postanowiłam znaleźć Davida. Zeszłam na dół, do kuchni i zobaczyłam go, robiącego śniadanie.
-Dzień dobry-powiedziałam cicho.
-O już wstałaś. Cześć.
-Chciałabym ci podziękować za przenocowanie mnie-ciągnęłam nieśmiało.
-Nie masz za co dziękować. Ale proszę cię wyjaśnij mi co się stało-powiedział błagalnym tonem.
Czułam, że się o mnie boi. To było baardzo dziwne uczucie. Ale nie odpowiedziałam mu. Spuściłam tylko głowę. Chłopak podszedł do mnie i przejechał dłonią po siniakach na moich nogach. W jego oczach widziałam strach. Oderwał wzrok od moich nóg i spojrzał mi w oczy.
-Mia, naprawdę się o ciebie boję. Proszę powiedz kto ci to zrobił.
-To jest długa historia. Ja nie czuję się jeszcze na siłach, żeby o tym opowiadać-powiedziałam, tym razem patrząc mu w oczy.
David chciał coś powiedzieć, ale usłyszeliśmy trzask drzwi. Pobiegłam na górę, do jego pokoju. Nie chciałam, by ktoś jeszcze zobaczył moje siniaki. Ubrałam się w to, w czym wczoraj tutaj przyszłam i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie.
-Mamo, bo jest taka sprawa...-mówił David, dosyć nieśmiało.
-O co chodzi? Mów szybko bo mi się spieszy-odpowiedziała zdenerwowana kobieta.
-Bo rodzice mojej koleżanki wyjeżdżają na tydzień i tak się zastanawiam czy ona nie mogłaby tu przez ten czas zostać.
-Mnie i tak nie będzie, więc może się tutaj zatrzymać. Ale macie się zachowywać-mówiła obojętnym tonem.
Dalej już nie słuchałam. Usiadłam na łóżku w pokoju Davida i zastanawiałam się dlaczego on to dla mnie robi. Ja w stosunku do niego byłam zimna, obojętna, a on dawał mi to, czego brakowało mi w domu. Wsparcie i to ogromne. Dobrze, że będę mogła tu zostać, bo już sobie wyobrażam w jaki szał musiał wpaść wczoraj ojciec. Nie miałam po co wracać do domu. Niestety mogę tu zostać tylko tydzień. Później będę musiała wrócić do tego piekła. Na razie postanowiłam cieszyć się wolnością. Cały tydzień bez ojca. Moje rozmyślenia przerwał ciepły głos Davida.
-Mia, mam dla ciebie propozycje. Może zostaniesz tutaj przez tydzień? Moja mama wyjeżdża służbowo, a ja nie chcę być sam.
-W sumie to czemu nie. Chętnie zostanę-mówiłam z udawany zaskoczeniem.
-W takim razie chodźmy po twoje rzeczy-powiedział wesoło.
-Ja pójdę sama, ale później-powiedziałam i posmutniałam. No tak rzeczy. A co jeżeli ojciec akurat będzie w domu? Przecież mnie nie wypuści. Prawdopodobnie pobije, może posunie się do czegoś więcej...
-Ale dlaczego nie chcesz mnie zabrać ze sobą?
-Po prostu. Chcę pójść sama i koniec. Nie zmienię zdania.
-Jak chcesz. To twoja decyzja-on również posmutniał.
-No dobrze. Możesz iść ze mną-nie wiem dlaczego to powiedziałam. Chyba dlatego, że był dla mnie taki miły, pozwolił u siebie zostać, a gdy zabroniłam mu iść ze mną po rzeczy posmutniał. Zaczynałam go lubić. On jako jedyny zauważył moje problemy. On starał się mnie wspierać.
-To świetnie. Kiedy idziemy?-spytał.
-Możemy za godzinę-powiedziałam ze sztucznym, delikatnym uśmiechem.
-Nie musisz przy mnie udawać szczęśliwej. Przecież widzę, że ten uśmiech nie jest prawdziwy, tylko wymuszony. Dobrze go wyćwiczyłaś. Wiele osób naprawdę uważa, że jest szczery-mówił ze spokojem w głosie. Ja, zawstydzona spuściłam głowę. Jak to możliwe, że akurat ON zauważył, że uśmiech jest fałszywy. Nikt z mojego otoczenia, nawet jeśli zna mnie od wieków tego nie zauważył. David zna mnie tak krótko, a już to rozszyfrował. Może mu na mnie zależy? Nie, to niemożliwe. Na mnie nie zależy NIKOMU!! David musiał zauważyć moje zawstydzenie, bo znów do mnie zagadnął.
-Chodź. Odświeżysz się i pójdziemy do ciebie. I się tak nie przejmuj-mówiąc ostatnie zdanie lekko się uśmiechnął.
-Skąd wiesz, że nie uśmiecham się szczerze?-postanowiłam spytać.
-Widzę to po twoich oczach. Cały czas są takie smutne, a ty wydajesz się bardzo nie obecna-wytłumaczył mi.
Ja nie mówiłam już nic tylko poszłam do toalety i w miarę się ogarnęłam. Kiedy byłam gotowa wyszłam z toalety i poszłam w stronę pokoju Davida. Usłyszałam, że chłopak rozmawia z kimś przez telefon, więc postanowiłam nie przeszkadzać. Usiadłam na podłodze, w pobliżu drzwi i czekałam, aż skończy. Słyszałam, że się z kimś kłóci, bo podniósł głos. Nie chciałam wnikać w szczegóły. Siedziałam jeszcze chwilę, ale już nie mogłam wytrzymać. Jego ton przypominał mi ton ojca, kiedy chciał mnie uderzyć. Wróciły do mnie najgorsze wspomnienia i zaczęłam cicho płakać. Nie wiem ile czasu minęło. Usłyszałam otwierające się drzwi od pokoju chłopaka. Szybko wstałam i otarłam łzy.
-Dlaczego płakałaś?-spytał zaskoczony.
-Nie płakałam-kłamałam. Nie wiedziałam, że będzie to po mnie widać.
-Przecież nie jestem ślepy. Proszę powiedz co się stało.
-Chodzi o twój ton głosu i moje wspomnienia-zaczęłam, ale głos mi się załamał i zaczęłam mocno płakać. Przytulił mnie do siebie i próbował uspokoić. Trochę mu to zajęło, bo byłam naprawdę roztrzęsiona, ale w końcu się uspokoiłam. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Jeżeli chcemy zdążyć przed ojcem po moje rzeczy musimy się pospieszyć.
-Chodź. Musimy iść po moje rzeczy-powiedziałam nagle.
Bez słowa wyszliśmy z jego domu i zbliżyliśmy się do mojego. Kiedy było go już widać poprosiłam, by David zaczekał, a sama poszłam sprawdzić, czy ojca jeszcze nie ma. Przywołałam go gestem i razem weszliśmy do środka. W powietrzu unosiła się woń alkoholu, a na podłodze walało się pełno butelek po alkoholu. Niepewnie spojrzałam na chłopaka. Widziałam przerażenie w jego oczech. Wiedziałam, że zaczął się wszystkiego domyślać. Zabrałam go do swojego pokoju i szybko spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Pieniędzy nie było na miejscu. Ojciec musiał je znaleźć i przepić. Westchnęłam ciężko, złapałam Davida za rękę i szybko zabrałam z tego miejsca. Do niego wróciliśmy szybko. Kiedy znaleźliśmy się w jego pokoju zaczęłam mówić.
-Moja mama zginęła w wypadku jakiś czas temu. Od jej śmierci mój ojciec pije. Kiedy jest nawalony nie panuje nad sobą. To przez niego te wszystkie siniaki. Bije mnie. Jest naprawdę ciężko. Coraz trudniej mi to znieść. Dłużej chyba nie dam sobie sama rady.
Po tych słowach, które wypowiedziałam pewnie i szybko, spojrzałam na niego. Był w szoku. Po chwili mnie przytulił, a ja zaczęłam płakać mu w ramię. Nie wiem ile to trwało. Nagle do jego pokoju weszła mama chłopaka. Spojrzała na niego karcącym wzrokiem.
-Dzień dobry. Mam na imię Mia. Jestem przyjaciółką Davida-przedstawiłam się nieśmiało. Kiedy spojrzałam na kobiete pomyślałam, że skądś ją znam. Nie mam pojęcia skąd, ale jej twarz wydaje się znajoma.
-Mia? Jesteś córką Lisy Rogers?
-Tak, to ja-powiedziałam. Już wiedziałam skąd znam kobietę. To pani Samantha. Była przyjaciółką mamy. Wyprowadziła się stąd, bo dostała lepiej płatną pracę. Nawet nie wiedziałam, że ma syna.
-Jak się czujesz po śmerci mamy?-spytała delikatnie.
-Nie jest najlepiej-kiedy to mówiłam do moich oczu napłynęły łzy.
-Tak mi przykro. Lisa była wspaniałą kobietą-zobaczyłam w jej oczach łzy.
Później opowiedziałam jej trochę o sobie. O tym jak się czuje. Nie wspomniałam tylko o tym, że ojciec pije i mnie bije. Później mama Davida zadała kolejne pytanie.
-A więc to ty zatrzymasz się u nas w tym tygodniu?
-Owszem. Tata wyjeżdża. Ma jakieś ważne sprawy do załatwienia.
-Rozumiem. Ja muszę już iść do pracy. Trzymaj się Mia. Zajmij się nią David-po tych słowach wyszła.
-Znasz moją mamę?-spytał David po krótkim milczeniu.
-Była przyjaciółką mojej mamy-odpowiedziałam szczerze.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, ale poczułam ogromne zmęczenie, więc wzięłam prysznic i położyłam się. Tym razem nic nie mówiąc poszłam do salonu na kanapę. Prawdopodobnie David nawet nie zdążył tego zauważyć, a ja zmęczona zasnęłam.
Super to jest *-* Pisz dalej plis ;)
OdpowiedzUsuń