Nie znam jeszcze waszej oceny, ale kto nie ryzykuje ten nie zyskuje.
______________________
Mia obudziła się dziś dość wcześnie. W jej głowie od razu pojawiły się czarne myśli.
-Zaczął się kolejny koszmarny dzień. Wolałabym umrzeć niż kolejny raz go zobaczyć-myślała.
Osobą, której nie chciała widzieć był jej ojciec. Obawiała się, że znów ją pobije. Siniaki na plecach coraz trudniej było ukryć. Nie chciała również zostać zwyzywana. Te słowa wypowiadane z ust jej ojca wyjątkowo bolały. Tak bardzo chciała uniknąć kolejnej awantury. Wiedziała jakby się skończyła. Była dużo słabsza od ojca. Fizycznie i, jak jej się wydawało, psychicznie. To drugie nie było prawdą. Gdyby miała słabą psychikę już dawno by ze sobą skończyła.
Dziewczyna starała się na chwilę zapomnieć o problemach. Musiała normalnie funkcjonować. Wzięła szybki prysznic, ubrała czarne rurki, ciemną bokserkę i czarny, rozpinany sweter z ćwiekami. Na nogi włożyła ciemne, lekko znoszone trampki. Jej strój był w takich kolorach, ponieważ była w żałobie po matce. Pospiesznie związała włosy, wzięła swoją torbę i szybko wybiegła z domu. Ojciec ją zauważył, jednak był tak pijany, że nie był w stanie, o własnych siłach, ustać na nogach. Mia słyszała tylko wyzwiska kierowane w jej stronę. Gdyby nie to, że szła do szkoły już dawno by się rozpłakała. Ojciec zadał jej tyle bólu tymi słowami. Kiedy słyszała je od kogoś innego bolały, usłyszane od ojca uderzały w nią z podwójną siłą.
Do ósmej zostało sporo czasu, więc postanowiła pójść do szkoły na nogach. Truchcikiem przebiegła przez niewielki lasek. Do pokonania został jej już tylko park. Tę odległość pokonała szybkim marszem. W szkole zjawiła się za dziesięć ósma. Nie miała ochoty przebywać dziś na lekcjach, ale musiała tam zostać, gdyż starała się o stypendium. Bez niego nie byłaby w stanie kontynuować nauki. Wreszcie rozległ się dzwonek. Na pierwszej lekcji miała matematykę. Była słabo przygotowana, gdyż w warunkach, jakie panowały w jej domu ciężko było się uczyć. Na szczęście nie została zaskoczona kartkówką, odpowiedzią czy też innym okropieństwem. Reszta lekcji minęła w miarę spokojnie. W trakcie przerw przebywała ze swoją paczką. Udawała, że świetnie się bawi. Jej myśli zajmowało coś innego niż rozmowy przyjaciół. Myślała o tym co ze sobą zrobi po szkole. Do domu przecież nie wróci. Z rozmyśleń wyrwał ją głos Emmy.
-Mia! Halo tu ziemia!-krzyczała przyjaciółka, wymachując przed nią rękami.
-Tak? O co chodzi?-spytała zaskoczona dziewczyna.
-Mam wrażenie, że jesteś jakaś nieobecna. Co się dzieje?-jej przyjaciółka próbowała się czegoś dowiedzieć.
-Nie, nic. Po prostu się zamyśliłam-tłumaczyła.
-A powiesz nam o czym tak myślałaś? A może raczej o kim?
-Jasne, to nie jest żadna tajemnica. Zastanawiałam się nad testem, który będziemy pisać z polaka-skłamała.
-Na pewno ci uwierze...Jak nie chcesz to nie mów.
Na szczęście zadzwonił dzwonek i Mia nie musiała się dalej tłumaczyć. Weszli do sali, a polonistka rozdała testy. W głowie dziewczyny panowała kompletna pustka. Na szczęście ciągle mogła liczyć na Emme. Gdyby nie przyjaciółka, o ile może ją tak nazwać, nic by nie napisała. Polski był ostatnim przedmiotem tego dnia. Dziewczyna wyszła ze szkoły. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Postanowiła, że najpierw pójdzie na grób mamy. Niedługo później była już na cmentarzu. Uklęknęła i pomodliła się za mamę. Rozejrzaja się w koło. W pobliżu nikogo nie było, czuła, jak łzy zaczynają spływać jej po policzkach, to wszystko tak bardzo bolało, a ona tęskniła.Przesiedziała przy grobie ponad godzinę. Uznała, że powoli będzie wracać... Po drodze znów się rozpłakała. Kochała ojca, ale nie chciała do niego wracać. Chciała go odzyskać, takiego jaki był wcześniej, trzeźwego. Usiadła pod drzewem i zaczęła płakać. Było już ciemno, ale doskonale znała ten las, więc nie bała się. Nagle poczuła mocny ból. Ktoś ją przewrócił. Rozejrzała się wkoło. Zobaczyła jakiegoś chłopaka leżącego nieopodal. Podniósł się szybciej niż ona. Podszedł do niej.
-Nic ci niej jest? Czy ty płaczesz?-pytał chłopak.
-Nic mi się nie stało-warknęła wściekła Mia.
-Czy coś cię boli? Dlaczego płaczesz?-nie dawał jej spokoju.
-Mówiłam, że nic mi się nie stało i wcale nie płaczę!-wykrzyczała dziewczyna.
-Przecież widzę. Masz opuchnięte oczy, a poza tym jesteś rozmazana.
-Tak płaczę!! A wiesz dlaczego?! Bo moje życie się sypie! Bo wiem, jakiego potrafi dać kopa!! Jakbyś komuś powiedział, że Mia płakała nikt by ci nie uwieżył! Płaczę! Ja płaczę!-krzyczałam.
-Nie tylko ty to wiesz! Wielu ludzi cierpi owiele bardziej! Pewnie rzucił cię chłopak, a t myślisz, że to koniec świata!!-teraz to chłopak podniósł ton.
Wyraźnie zdenerwowany szybko odszedł. Mia postanowiła zaryzykować i pójść do domu. Ojciec na nią czekał. Chciała uciec, ale było za późno. Był wstawiony, widziała. Zamkną drzwi, żeby uniemożliwić jej ucieczkę i zaczął krzyczeć:
-Gdzieś ty tyle była szmato?!
Dziewczyna się nie odezwała, za bardzo się bała.
-Odpowiedz!!-krzyknął poirytowany.
-Na grobie mamy-powiedziała cichutko.
Dostała w twarz, nie miała pojęcia za co.
-Dawaj pieniądze!-krzyknął.
Mia wiedziała, że ojciec potrzebuje ich na alkohol.
-Nie mam-mówiąc to ukryła w dłoniach twarz.
Tym razem dostała w plecy. Było to tak mocne uderzenie, że upadła, a z obolałych pleców polała jej się krew. Zaczęła płakać. Prawdopodobnie za łzy ponownie została spoliczkowana. Po tym ojciec jej odpóścił i wyszedł. Dziewczyna wciąż leżała na podłodze. Nie mogła się podnieść. Po jakichś 10 minutach udało jej się i podpierając się o ścianę poszła do łazienki. Po dotknięciu pleców na ręce Mii pozostała plama z krwi. Była przerażona. Weszła pod prysznic i zimną wodą spłukała z siebie krew. Przebrała się w piżamę i położyła. Musiała leżeć na brzuchu. Plecy za bardzo ją bolały. Długo płakała. W końcu zmorzył ją sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz