Od zajścia z ojcem minął tydzień. Mii udawało się go unikać aż do tego ranka. Dziewczynę obudziło nagłe szarpnięcie. To był jej ojciec.
-O nie! Zapomniałam zamknąć wczoraj drzwi-pomyślała przestraszona.
-Myślałaś, że będziesz mi uciekać w nieskończoność-krzyczał pijany mężczyzna.
Dziewczyna nie odezwała się ani słowem. Schowała twarz w dłoniach i czekała co się stanie.
-Dawaj pieniądze ty mała dziwko-usłyszała.
-Nie mam-powiedziała bardzo cichutko.
-Coś ty powiedziała?! Nie masz?!-krzyczał ojciec-Powtórz.
-Nie mam-tym razem wypowiedziała te słowa odprobinę głośniej.
-Nie wierzę ci-jej ojciec był coraz bardziej zdenerwowany.
-Naprawdę nic nie mam-łkała Mia.
Kiedy ojciec zauważył u niej łzy, które były oznaką słabości uderzył ją w osłoniętą rękoma twarz. Ręce chroniące buzie nie wiele dały. Poczuła mocny ból. Z wargi leciała jej krew.
-Natychmiast idź kupić mi flaszkę. Jak mi jej zaraz nie przyniesiesz-po tych słowach przerwał i jeszcze raz uderzył ją w nie osłoniętą twarz. Tym razem rozciął jej policzek.
Dziewczyna pospiesznie się ubrała i uczesała. Przemyła delikatnie twarz i wybiegła z domu. Wiedziała, że musi przynieść ojcu alkohol, bo nie miała gdzie pójść, a gdyby tego nie zrobiła pobiłby ją. Pobiegła do sklepu. Modliła się, by nie spotkać nikogo znajomego, a także o to, by sprzedano jej alkohol. Była już blisko, kiedy zauważyła zbliżających się znajomych. Nie wiedziała co zrobić. Była świadoma, że nie mogą zobaczyć jej w takim stanie, że nie mogą widzieć jej twarzy. Zaczęła się szybko oddalać. Miała nadzieje, że jej nie zauważyli.
-Czy to nie jest przypadkiem Mia?-spytał Paul.
-Tak, to chyba ona-powiedziała uradowana Emma.
-Mia! Mia!-krzyknęli chórkiem jej znajomi.
Mia to słyszała, ale nie mogła się im pokazać. Zaczęła biec. Zobaczyła lasek i skryła się w nim.
-Coś się musiało stać. Normalnie się tak nie zachowuje-wydukała roztrzęsiona Em.
-Może pójdę jej poszukać-zaproponował David.
-Pójdziemy wszyscy-dodała Lilly.
-Możemy ją wystraszyć. Lepiej pójdę sam-postanowił David.
-Ale ty jej prawie nie znasz-narzekał Paul.
-Właśnie, jeżeli chce coś ukryć przed nami, to co dopiero przed tobą-wtrąciła Emma.
-I tak ja pójdę. Wy sobie nie przeszkadzajcie-dobitnie powiedział David i pobiegł w stronę lasku.
Chłopak miał cichą nadzieję, że znajdzie Mie tam, gdzie spotkał ją ostatnio. Nie pomylił się. Zobaczył dziewczynę opartą o pień drzewa i płaczącą. Co prawda nie widział jej twarzy, bo schowała ją w dłoniach, ale dokładnie wiedział, że płacze.
-Hej księżniczko. Dlaczego płaczesz?-spytał zmartwiony David.
-Co ty tu robisz?! Odejdź!-krzyczała nie podnosząc głowy.
-Co to jest?
Na rękach dziewczyny zaczęła zbierać się krew z twarzy. Zauważył to David. Wtedy Mia także to sobie uświadomiła. Chłopak delikatnie zabrał jej ręce z twarzy. Nie spodziewał się widoku zmasakrowanej dziewczyny.
-O Boże! Co ci się stało?-spytał ze strachem.
-To nic takiego-wydukała przez łzy.
Chciała się ukryć przed jego wzrokiem. On już nic nie mówił tylko delikatnie ją przytulił. Widząc, że go nie odpycha zaczął gładzić ją po włosach. Nagle dziewczyna go odepchnęła, podniosła się i szybko odbiegła w kierunku sklepu. Wiedziała, że musi się spieszyć. Tym razem pewnie weszła do środka i kupiła alkohol dla ojca.
Tymczasem David ciągle nie mógł się otrząsnąć z tego co się przed chwilą stało. Ciągle siedział pod tym drzewem z plamą po krwi dziewczyny na koszulce.
http://try-to-understand-life.blogspot.com/ <-----------jest nowy rozdział :) zapraszam
OdpowiedzUsuńŚwietny blog ;) Już nie mogę się doczekać następnych wpisów. ;)
OdpowiedzUsuń