Dziś znów obudziłam się z tym dziwnym spokojem. Nie bałam się, że zaraz wpadnę na ojca, a on zrobi mi krzywdę. U Davida mieszka się fantastycznie. Wczoraj nie byłam w szkole, ale dziś muszę iść, żeby nikt nie zaczął niczego podejrzewać. Spojrzałam na budzik chłopaka. Była 6:50. Do lekcji miałam jeszcze ponad godzinę, więc szybko wstałam i zaczęłam się zbierać. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, uczesałam się i ubrałam. Gotowa zeszłam na dół. Była już 7:25, a David ciągle spał. Postanowiłam go obudzić.
-David. Wstawaj, trzeba iść do szkoły-mówiłam łagodnym głosem.
-Jeszcze chwilę mamo-powiedział pół przytomny chłopak. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech i musiałam się mocno wysilić by nie wybuchnąć śmiechem.
-David, to nie twoja mama, to ja Mia. Musimy iść do szkoły-kontynuowałam.
-Mia?!-spytał zdziwiony, otwierając oczy.
-Tak głuptasie. Jest już 7:30. Musimy zbierać się do szkoły-powiedziałam ciągle się uśmiechając.
-Tak jest!-zasalutował zaspany chłopak. Po tych słowach zwlekł się z kanapy i poszedł do swojego pokoju, żeby się ogarnąć. Ja postanowiłam, że w tym czasie zrobię dla nas śniadanie. Udałam się do kuchni i odnalazłam składniki potrzebne do przygotowania naleśników i je zrobiłam. Kiedy ustawiłam danie na stole zauważytał obok siebie Davida. Skradał się, bo chciał mnie nastraszyć, ale mu się nie udało.
-Oj David, David. Musisz się nauczyć skradać-powiedziałam starając się zachować powagę.
-Jak mnie zauważyłaś?? A z resztą nie ważne-powiedział obojętnym tonem i w tym momencie zauważył naleśniki- O jeju! Naleśniki! Kocham cię za to, że je zrobiłaś-teraz w jego głosie słychać było radość.
-No to skoro je lubisz, to jedz szybko, bo się spóźnimy do szkoły-powiedziałam uśmiechając się przy tym.
-Dobra, dobra, ale ty też musisz coś zjeść. Siadaj-wypowiadając ostatnie słowo poklepał miejsce obok siebie, zachęcając mnie bym usiadła. Zrobiłam to z przyjemnością. Już po chwili po naleśnikach nie było ani śladu, a ja byłam najedzona i miałam wyśmienity humor. Po chwili spojrzałam na zegarek. Za 10 ósma. O jeju, spóźnimy się. Posmutniałam odrobinę.
-Hej, Mia coś się stało?-spytał troskliwie mój towarzysz.
-Jest za 10. Nie zdążymy-powiedziałam zrezygnowana.
-My byśmy nie zdążyli?-spytał rozbawiony i biegiem wyciągną mnie za rękę z jego posiadłości. Po drodze ledwie udało mi się złapać moją torbę. Kiedy byliśmy na ulicy David wziął mnie na ręce i z ogromną prędkością pobiegł do szkoły. Po drodze śmiałam się i próbowałam wyrwać chłopakowi, ale to było na nic. Postawił mnie dopiero przed szkołą. Nie wiem jakim cudem, ale zdążyliśmy na zajęcia. Ten dzień w szkole wyjątkowo mi się dłużył, ale co poradzę. Kiedy wreszcie skończyła się męka wyszłam na dziedziniec, pożegnałam się ze swoją paczką i razem z Davidem ruszyłam w stronę jego domu. /kiedy dochodziliśmy do parku zobaczyłam mojego ojca. Szedł w naszym kierunku, ale w pierwszej chwili chyba mnie nie zauważył. Miałam nadzieje, że uda mi się umknąć niezauważona, ale się nie udało. Już po chwili tato na cały park krzyczał moje imię i wyzwiska skierowane we mnie. Nie miałam siły tego słuchać. Zaczęłam płakać. Wtedy on podszedł do mnie i chciał uderzyć, ale David powalił go na ziemie.
-Nie ładnie to tak-powiedział chłopak zimnym głosem. Po tych słowach pociągną mnie za sobą do mojego tymczasowego domu. Ja ciągle cicho szlochałam, więc gdy tylko przekroczyliśmy drzwi jego domu przytulił mnie. Zrobiło mi się lżej na sercu. Mocniej się w niego wtuliłam i rozpłakałam jak małe dziecko. Kiedy udało mi się uspokoić David podał mi obiad, a następnie razem odrobiliśmy lekcje. Było naprawdę miło. Poprawił mi się humor. I było dobrze, dopóki nie przypomniałam sobie, że już wkrótce muszę wrócić do domu. To było przecież nie uniknione. Jak mogłam o tym zapomnieć i pomyśleć, że będzie dobrze. Przecież nie będzie dobrze. Wrócę tam i to piekło zacznie się od nowa, a złość ojca może być ogromna po tym co zrobiłam. Byłam załamana i ustalałam w głowie czarne scenariusze. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Natychmiast znalazł się przy mnie David, przytulił, próbował pocieszać, ale tym razem nawet on nie był w stanie nic zrobić z moim okropnym humorem. Byłam bardzo zmęczona, a chłopak nic nie mówiąc zaniósł mnie do swojego pokoju. Położyliśmy się razem na jego łóżku, a ja wycieńczona płaczem zasnęłam w błyskawicznym tempie.
Jest super :)
OdpowiedzUsuńBędziesz kontynuowała bloga?? :)
OdpowiedzUsuń